Premiera / Narzędzie
Google Cloud API Gateway wystawia istniejące API agentom bez osobnego serwera MCP
Google ogłosiło 24 września, że Cloud API Gateway w wersji testowej sama udaje serwer MCP, więc istniejące API trafia do agentów jako narzędzia po dopisaniu kilku adnotacji w pliku OpenAPI 3.0 lub 3.1. Wywołania agenta przechodzą przez te same tokeny, limity i dzienniki co ruch z aplikacji, dzięki czemu odpada osobny serwer, ale agent w pętli zjada też limit klientów. Prawdziwa praca to opisy operacji, z których model wnioskuje, kiedy sięgnąć po narzędzie, a listę narzędzi, domyślnie otwartą dla każdego, trzeba zamknąć tokenem JWT.
Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł. · Jak to działa
Premiera / Narzędzie · 4 min ·
Żeby agent AI mógł sprawdzić w firmowym systemie, gdzie jest paczka klienta, zespół musiał dotąd postawić obok istniejącego API drugi serwer mówiący protokołem MCP. Agent pyta taki serwer, jakie narzędzia ma do dyspozycji, dostaje listę w rodzaju "sprawdź status zamówienia" albo "znajdź klienta", a potem wywołuje jedno z nich z konkretnymi danymi. W środku ten serwer powtarzał pracę, którą brama przed API wykonywała od lat: sprawdzał, kto pyta, liczył limity i kierował zapytanie do właściwej usługi. Google ogłosiło 24 września, że w swojej chmurze ten dodatkowy serwer w wielu przypadkach przestaje być potrzebny.
Chodzi o Google Cloud API Gateway, najlżejszą bramę w ofercie Google, którą stawia się przed usługą działającą na przykład na Cloud Run, żeby pilnowała logowania, limitów i dzienników. W publicznie dostępnej wersji testowej brama potrafi sama udawać serwer MCP. Wystarczy dopisać kilka adnotacji w pliku OpenAPI, w którym i tak opisujesz każdą operację swojego API, wdrożyć konfigurację jak zwykle, a istniejące operacje pojawią się agentom jako narzędzia pod adresem /mcp. Plik musi być w wersji 3.0 lub 3.1. Starsza wersja 2.0 nie jest obsługiwana, więc zespoły, które wciąż jej używają, muszą najpierw przejść na nowszy format.
Uważam, że to rozsądne miejsce na MCP, bo uprawnienia i limity zostają tam, gdzie już są. Dwie rzeczy w tej zapowiedzi wymagają jednak uwagi: domyślnie otwarta lista narzędzi i założenie, że API pisane dla aplikacji mobilnej od razu nada się dla modelu.
Czytaj dalej za darmo
Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.