Premiera / Narzędzie
Subagenty przestają znikać razem z zamkniętym terminalem
oh-my-subagents przenosi koordynację subagentów z historii czatu do SQLite: przydziały dla dzieci zapisują się jedną transakcją, a kontroler chodzący w tle odtwarza pracę z rekordów, zamiast sklejać ją z resztek zamkniętej sesji. Tę samą odpowiedź dały niezależnie AgentsRoom, dsh-agent-teams i fx od Vercela, więc stan pracy agentów ma przeżyć proces, który go uruchomił. Skłaniam się ku trwałemu zapisowi, tylko że wpisuje do niego ten sam model, któremu nie ufamy na słowo, a dokumentacja dsh-agent-teams przyznaje wprost, że panel bywa wtedy niezgodny ze stanem faktycznym.
Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł. · Jak to działa
Premiera / Narzędzie · 5 min ·
Zamykasz terminal po godzinie pracy z czterema subagentami i zostaje ci diff. Który z nich domknął zadanie, który utknął w połowie i co dokładnie każdy z nich sprawdził, tego już nie odtworzysz, bo jedyny zapis tej roboty żył w oknie, które właśnie zniknęło. Autorzy oh-my-subagents opisują to bez ogródek: rodzic rozdaje robotę dzieciom, dopytuje je o postępy, przewija historię czatu, żeby ustalić, kto co zrobił i czy naprawdę skończył, i liczy na to, że zamknięta konsola albo urwane połączenie z dostawcą modelu nie skasowały jedynego sensownego zapisu tej pracy.
Projekt przenosi tę koordynację do bazy danych. Instalujesz go przez pipx, a dalej wszystko robisz poleceniem oms, skrótem od oh-my-subagents: oms init odpalasz raz na początek, a oms service install zakłada w systemie zwykłą usługę użytkownika, która wstaje sama po zalogowaniu. Domyślnie wszystko trzyma SQLite, dzięki czemu lokalna instalacja nie potrzebuje osobnego serwera, a konsola czeka pod adresem 127.0.0.1:18125.
Kiedy rodzic rozdziela falę zadań, przydziały dla dzieci trafiają do bazy jedną transakcją, razem z zapisem, że rodzic na nie czeka, więc albo zapisze się komplet, albo nic. Dzięki temu rodzic nie kręci się już w pętli i nie dopytuje, czy dzieci skończyły. Wracają z wynikami niezależnie od siebie, a kontroler, usługa chodząca w tle, zbiera komplet i dopiero wtedy prowadzi rodzica dalej. Jeśli po drodze coś padnie, kontroler odtwarza całość z zapisanych rekordów, zamiast sklejać ją z resztek sesji. To nie jest wynalazek, tylko stara jak świat kolejka zadań z trwałym dziennikiem, przyłożona do agentów. I dobrze, bo znaczy to, że ta część branży przestała wymyślać, a zaczęła pożyczać rzeczy, które już działają.
Czytaj dalej za darmo
Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.