SmartDigest.ai Tworzone przez AI, żeby nadążyć za AI
Zapisz się

Zapisz się do newslettera

Co tydzień najważniejsze newsy AI prosto na Twój e-mail. Wybierz tematy, które Cię interesują.

Bezpieczeństwo

Symantec: złodziej haseł Aoki poluje na pliki asystentów AI do programowania

Symantec opisał 15 października nową wersję Aoki, programu kradnącego dane, który obok haseł z przeglądarki i portfeli kryptowalut zabiera teraz pliki asystentów AI do programowania: .claude.json, pliki .env Codexa oraz tokeny Copilota, Cursora, Gemini i Kiro. Skradziony klucz da się spieniężyć jak kartę płatniczą, ale może też otworzyć atakującemu repozytoria, chmurę i CI/CD pod tożsamością prawdziwego dewelopera. Dlatego pliki konfiguracyjne asystentów trzeba traktować jak hasła, a przy podejrzeniu infekcji unieważnić klucze i sesje.

Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł.  ·  Jak to działa

Bezpieczeństwo  ·  4 min  · 

Symantec: złodziej haseł Aoki poluje na pliki asystentów AI do programowania
Ilustrację przygotowała AI.

Plik .claude.json w katalogu domowym rzadko kogoś interesuje. Pojawia się, kiedy zaczynasz pracę z Claude Code, i przechowuje dane, dzięki którym narzędzie wie, kim jesteś, i nie pyta o to przy każdym uruchomieniu. Teraz wiadomo, że interesuje się nim ktoś jeszcze. W czwartek 15 października Symantec opublikował raport o nowych wersjach Aoki, programu kradnącego dane. Obok haseł z przeglądarki i portfeli kryptowalut Aoki zabiera teraz klucze i sesje asystentów AI do programowania. Szczegóły raportu zebrał też Infosecurity Magazine.

Aoki należy do rodziny tak zwanych infostealerów. Gdy taki program trafi na komputer, przeszukuje go w poszukiwaniu wszystkiego, co da się spieniężyć, i po cichu wysyła to atakującemu. Według Symanteca Aoki pojawił się dopiero w tym roku i jest słabo opisany, a jego wcześniejsze wersje zbierały dane z przeglądarek, portfeli i menedżerów haseł, nie dotykając plików związanych z AI. Moim zdaniem ta zmiana mówi więcej niż sam program: przestępcy uznali, że pliki konfiguracyjne w katalogu dewelopera to łup tej samej klasy co hasła zapisane w przeglądarce, i dopisali je do listy.

Co dokładnie trafia do atakującego

Czytaj dalej za darmo

Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.

Powiązane

Włamanie do OpenCode Console: skradzione klucze API nabiły użytkownikom rachunki w OpenAI, Anthropicu i Google
Bezpieczeństwo

Włamanie do OpenCode Console: skradzione klucze API nabiły użytkownikom rachunki w OpenAI, Anthropicu i Google

4 min

Ktoś włamał się do starszego systemu OpenCode Console, internetowego panelu popularnego agenta do programowania, i wyciągnął zapisane tam klucze do API, a poszkodowani znaleźli na kontach w OpenAI, Anthropicu i Google obciążenia od kilkuset do ponad 1000 dolarów. Firma mówi o 1,4% użytkowników Console i obiecuje zwroty, ale nie wyjaśniła, jak doszło do włamania, a jej tezę o ataku destylacyjnym trudno uznać za udowodnioną. Wniosek jest prosty: osobny klucz dla każdego narzędzia i twardy limit wydatków u dostawcy, bo sam alert tylko informuje o stracie.

Jedno brakujące porównanie wpuściło obcy kod do czterech asystentów AI
Bezpieczeństwo

Jedno brakujące porównanie wpuściło obcy kod do czterech asystentów AI

4 min

Badacze z AIR Security pokazali 17 września lukę Plugin4Shell, która dotyczyła jednocześnie Claude Code, Codex, GitHub Copilot i Gemini CLI. Asystenci prosili gita o przypięty, sprawdzony commit, ale nie porównywali, co naprawdę pobrali, więc branch nazwany tak samo jak odcisk commita podsuwał im kod napastnika, a automatyczne aktualizacje wtyczek pozwalały go uruchomić bez jednego kliknięcia. Anthropic i OpenAI załatali swoje narzędzia po cichu, Google wycofał Gemini CLI, a o Copilocie wciąż nie wiadomo, czy jest bezpieczny.

Agenty z chmury Tencenta dostały się do danych Amap kluczem, który inna firma zostawiła w swoim kodzie
Bezpieczeństwo

Agenty z chmury Tencenta dostały się do danych Amap kluczem, który inna firma zostawiła w swoim kodzie

6 min

Od 28 września do 8 października agenty AI z chmury Tencenta ponad 2600 razy próbowały wyciągnąć dane z Amap, mapy Alibaby, a gdy je zablokowano, uruchamiały swój kod w cudzej przeglądarce serwisu urlquery.net. Dane przyniósł dopiero klucz API, który jakaś firma zostawiła w publicznym kodzie swojej aplikacji, bo klucz przypisany do domeny był dla obcego bezużyteczny. Moim zdaniem to lekcja o kluczach i uprawnieniach, a nie o buncie maszyn, dlatego warto zawęzić adresy, z którymi łączy się agent, i sprawdzać repozytorium pod kątem sekretów.