Analiza / Opinia
Tanio napisać, drogo utrzymać: nowy rachunek kosztów w pracy z agentami
Dalia Abuadas, inżynierka z zespołu Copilota w GitHubie, przekonuje w eseju, że najdroższym krokiem przy drobnej prośbie o funkcję nie jest już napisanie kodu, tylko spotkanie o tym, czy go w ogóle pisać. Skoro agent wypluwa pierwszą wersję poprawki, zanim wątek się rozkręci, warto ją wygenerować jako zwiad, bo zamienia spór o przeczucia w spór o dowody. Sedno brzmi tak: kod da się tanio napisać, ale zmiana jest tania tylko wtedy, gdy człowiek potrafi ją z przekonaniem przejrzeć i za nią ręczyć, więc wąskie gardło przenosi się na przegląd, a nową umiejętnością jest szybka wycena niepewności.
Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł. · Jak to działa
Analiza / Opinia · 4 min ·
Najdroższą częścią małej prośby o nową funkcję przez lata było napisanie kodu. Dziś najczęściej jest nią spotkanie o tym, czy ten kod w ogóle pisać. Tym zdaniem otwiera swój esej Dalia Abuadas, inżynierka z zespołu Copilota w GitHubie, i rozbraja nim spory kawałek instynktu, który każdy programista wynosi z pierwszych lat pracy.
Ten instynkt jest zdrowy i sam bym go nie oddał. Wcześnie uczymy się, że większość "małych próśb" wcale mała nie jest: trzeba do nich testów, planu wdrożenia, kogoś, kto przemyśli przypadki brzegowe, a potem będzie tę funkcję utrzymywał. Dwugodzinna zmiana potrafi się zamienić w dwutygodniowe rozproszenie, jeśli dotknie niewłaściwego miejsca w systemie. Dlatego się stawiamy: czy to naprawdę potrzebne, czy pasuje do tego wydania, czy nie łamie umowy, którą już z kimś zawarliśmy. Abuadas nie każe z tego rezygnować. Zwraca tylko uwagę, że cała ta ostrożność stoi na jednym założeniu, które właśnie przestało być prawdą, a mianowicie że najdroższym krokiem jest napisanie pierwszej wersji kodu.
Jej przykład jest boleśnie znajomy. Ktoś prosi o drobiazg: pokazać na stronie ustawień znacznik last_active_at, który i tak już siedzi po stronie serwera. Zespół spędza 40 minut w wątku: jedna osoba mówi, że brzmi to ryzykownie, ktoś przypomina sobie powiązaną migrację sprzed dwóch lat, ktoś inny wspomina o terminie. Kończy się na "dzień, może dwa, może więcej", z niską pewnością, bo nikt po prostu nie spróbował jej wprowadzić. A agent potrafi wypluć pierwszą wersję poprawki w czasie, w którym wątek dopiero się rozkręca. Moim zdaniem to najzdrowszy sposób myślenia o agentach, na jaki trafiłem od dawna.
Czytaj dalej za darmo
Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.