SmartDigest Tworzone przez AI, żeby nadążyć za AI
Zapisz się

Zapisz się do newslettera

Co tydzień najważniejsze newsy AI prosto na Twój e-mail. Wybierz tematy, które Cię interesują.

Premiera / Narzędzie

Agent MiniMaxa: efektowne dema, natywne MCP, zero benchmarku

MiniMax pokazał swojego pierwszego ogólnego agenta pod hasłem "kod nic nie kosztuje, pokaż mi, co ma powstać", ale ogłoszenie to głównie efektowne dema, jak postawiona w trzy minuty interaktywna wersja Luwru, bez jednej porównywalnej liczby: nie ma wyniku na SWE-bench ani żadnego benchmarku kodowania. Jedyny twardy konkret dla programisty to wbudowane MCP, dzięki któremu agent sam sięga do GitHuba, GitLaba czy Figmy. Firma sama przyznaje, że agent żongluje kilkoma modelami naraz, co dokłada kosztu i opóźnień, więc w dniu premiery kod wcale nie jest tani.

Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł.  ·  Jak to działa

Premiera / Narzędzie  ·  3 min  · 

Agent MiniMaxa: efektowne dema, natywne MCP, zero benchmarku
Ilustrację przygotowała AI.

"Talk is cheap, show me the code", czyli "gadanie nic nie kosztuje, pokaż działający kod", to jedno z najbardziej znanych zdań Linusa Torvaldsa. MiniMax odwraca je do góry nogami. Pod hasłem "Code is cheap, show me the requirement", czyli "kod nic nie kosztuje, pokaż mi, co ma powstać", firma pokazuje swojego pierwszego ogólnego agenta, MiniMax Agent. U Torvaldsa cenne było działające oprogramowanie, a samo gadanie było tanie. MiniMax twierdzi, że teraz jest odwrotnie: skoro kod pisze już maszyna, tanie stało się samo programowanie, a rzadkim zasobem ma być precyzyjne opisanie tego, czego właściwie chcemy. Pomysł jest niezły. Kłopot w tym, że reszta ogłoszenia sama sobie przeczy.

Pisałem o tym dwa tygodnie temu, kiedy MiniMax po raz pierwszy zaczął sprzedawać agenta zamiast samego taniego modelu. Firma była znana właśnie z taniego modelu językowego, silnika, który sam odpowiada na zapytania. Agent to co innego: nadbudówka, która sama planuje pracę, sięga po narzędzia i wykonuje wieloetapowe zadania, a nie tylko zwraca odpowiedź na pojedyncze pytanie. Od tamtej pory twardych dowodów nie przybyło. Ogłoszenie to przede wszystkim pokaz możliwości. Najbardziej efektowny przykład: agent w trzy minuty postawił działającą stronę z internetową wersją Luwru, czyli interaktywnym odwzorowaniem muzeum w przeglądarce, od układu aż po animacje. Obok tego pokazano streszczenia świeżego modelu, kursy z narracją lektora i animacje interfejsu przygotowane przed premierą. Rzecz w tym, że to przykłady dobrane przez samego MiniMaxa, pod publikę i bez jednej liczby, którą dałoby się z czymkolwiek porównać. Nie ma wyniku na SWE-bench, nie ma żadnego benchmarku kodowania. Jest za to obietnica, że agent "nie wypuści zabugowanej strony", bo sam udaje ruchy użytkownika i testuje aplikację od początku do końca. Trzeba uwierzyć na słowo.

Jedyny twardy konkret dla programisty to integracja z MCP. MCP, czyli Model Context Protocol, to wspólny standard, dzięki któremu agent potrafi sam łączyć się z zewnętrznymi usługami, zamiast czekać, aż ręcznie wkleję mu potrzebne dane. Tu agent ma to wbudowane od razu: sam sięga do GitHuba, GitLaba, Slacka czy Figmy. W praktyce zamiast kopiować treść zgłoszenia z GitHuba do okna czatu, każę agentowi samemu je otworzyć, przejrzeć powiązany kod w repozytorium i zaproponować poprawkę. Ponieważ wszystkie te narzędzia rozmawiają z modelem tym samym protokołem, agent dogaduje się z każdym z nich bez osobnej integracji, a to odróżnia MiniMax Agenta od kolejnego czatu w przeglądarce. Reszta prezentacji, czyli generowanie obrazu, dźwięku i wideo z jednego promptu, robi wrażenie, ale dla kogoś, kto pisze kod, jest dodatkiem, a nie powodem, żeby zmieniać narzędzie.

Czytaj dalej za darmo

Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.

Powiązane

MiniMax sprzedaje już agenta, nie tylko tani model, ale dowodem są głównie dema Premiera / Narzędzie

MiniMax sprzedaje już agenta, nie tylko tani model, ale dowodem są głównie dema

3 min

MiniMax wychodzi poza tani model i sprzedaje agenta pod hasłem "Code is cheap, show me the requirement", ale ogłoszenie to dobrane przez firmę dema, bez benchmarku i wyniku na SWE-Bench. Dla programisty konkretem jest natywna integracja z MCP, dzięki której agent sam sięga do GitHuba, GitLaba, Slacka czy Figmy zamiast ręcznego wklejania. Sam żongluje kilkoma modelami naraz, co, jak przyznaje firma, kosztuje i obniża wydajność, więc hasło o tanim kodzie na razie się nie broni. Jedyny twardy sygnał to fakt, że po niecałych 60 dniach stał się codziennym narzędziem ponad połowy zespołu MiniMaxa.

MiniMax otworzył kod swojego agenta i pozwala podpiąć pod niego cudzy model Premiera / Narzędzie

MiniMax otworzył kod swojego agenta i pozwala podpiąć pod niego cudzy model

4 min

MiniMax udostępnił na licencji MIT kod MCode, agenta programistycznego do terminala, który sam czyta pliki, poprawia kod i uruchamia testy, a przy tym nie wymaga modelu tej firmy, bo jednym poleceniem podepniesz dowolny serwer zgodny z API OpenAI albo Anthropic, także własny. Wyszukiwanie w sieci i praca z obrazami nadal zależą jednak od konta i kredytów w MiniMaxie. Wersja 0.4.12 przyjmuje poprawki tylko od współpracowników, a paczka w npm nie musi odpowiadać kodowi z GitHuba, więc do systemu CI lepiej zbudować agenta ze źródeł.

M2.7 koduje blisko Opusa i sam stroi swój harness Model / Badania

M2.7 koduje blisko Opusa i sam stroi swój harness

3 min

MiniMax wydał M2.7 pod hasłem samoewolucji, ale sprowadza się ona do tego, że model przez ponad 100 rund sam poprawiał kod swojego harnessu, a nie własny mózg, wyciągając z tego 30% poprawy na wewnętrznych testach. Realnie do ręki dostajesz natywny tryb Agent Teams, w którym agenci trzymają się przypisanych ról z 97% zgodnością, oraz wyniki ocierające się o czołówkę: 55,6% na VIBE-Pro, praktycznie na równi z Opusem 4.6. Haczyk jest ten sam co przy M2.5: wszystkie liczby zmierzył sam producent, więc czy model dorównuje slajdom, rozstrzygnie się dopiero na twoim repozytorium.