Premiera / Narzędzie
Dlaczego lepsze narzędzia popsuły recenzenta kodu w Copilocie
GitHub podmienił narzędzia, którymi jego agent do recenzji kodu w Copilocie przeszukuje repozytorium, na wspólny uniksowy zestaw z Copilot CLI, i wyszło odwrotnie: recenzja podrożała, a agent łapał mniej problemów. Napalys Klicius prześledził zapisy przebiegu i zobaczył, że agent zwiedzał całe repozytorium zamiast badać jeden pull request, bo odziedziczył instrukcje pisane pod interaktywną pracę CLI. Przepisanie ich pod rytm recenzenta obniżyło koszt o około 20% przy tej samej jakości. Morał: na cudzym frameworku dziedziczysz nie tylko narzędzia, ale i zaszyte w ich opisach założenia o pracy.
Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł. · Jak to działa
Premiera / Narzędzie · 3 min ·
Instynkt jest prosty: daj agentowi lepsze narzędzia, a wykona lepszą pracę. Zespół Copilota w GitHubie sprawdził ten instynkt na własnej skórze i wyszło odwrotnie. Kiedy podmienił narzędzia, którymi jego agent do recenzji kodu przeszukuje repozytorium, na lepiej utrzymywany, wspólny zestaw z Copilot CLI, koszt recenzji w testach poszedł w górę, a agent wyłapywał mniej problemów.
Po otwarciu pull requesta Copilot code review czyta diff, patrzy więc tylko na to, co w kodzie się zmieniło, i sam dogląda okolicznego kodu, żeby złapać błędy, zanim trafią do głównej gałęzi. Dotąd robił to własnymi narzędziami. GitHub chciał posprzątać i oprzeć coraz więcej swoich agentowych produktów na jednym, wspólnym zestawie uniksowych narzędzi: grep do szukania tekstu, glob do znajdowania plików po wzorcu ścieżki i view do czytania konkretnego fragmentu. Na papierze wymiana wyglądała na prostą zamianę jednego na drugie. O tym, że wąskim gardłem przestaje być pisanie kodu, a staje się jego recenzja, pisałem miesiąc temu, więc tym bardziej liczy się, ile taka recenzja kosztuje.
Zamiana prosta nie była. Napalys Klicius, inżynier z GitHuba, prześledził w zapisach przebiegu każde wywołanie narzędzia agenta, to, ile danych wróciło i gdzie agent się pomylił, i zobaczył coś konkretnego: agent zachowywał się, jakby zwiedzał całe repozytorium, a nie badał jeden pull request. Szukał szeroko, zgadywał prawdopodobne ścieżki, czytał na zapas i całą tę nadmiarową zawartość ciągnął ze sobą dalej.
Czytaj dalej za darmo
Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.