SmartDigest.ai Tworzone przez AI, żeby nadążyć za AI
Zapisz się

Zapisz się do newslettera

Co tydzień najważniejsze newsy AI prosto na Twój e-mail. Wybierz tematy, które Cię interesują.

Bezpieczeństwo

LiteLLM: zatrute wydanie 1.107.0 zaczęło się od klucza, którego nikt nie unieważnił

Zatrute wydanie LiteLLM 1.107.0, które 21 października przez niecałe dwie godziny pobrano z PyPI około 49 tysięcy razy, zaczęło się od klucza głównego, który projekt sam opublikował na GitHubie w maju i przez 136 dni nie unieważnił. Napastnik wyciągnął nim z platformy agentów token konta właściciela organizacji, ukradł tokeny dwóch opiekunów projektu i obszedł regułę dwóch osób, bo obie zgody dał sam. Kto zainstalował tę wersję, powinien unieważnić każdy klucz z tamtej maszyny, a reszta z nas powinna sprawdzić, jakie uprawnienia dostali nasi agenci.

Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł.  ·  Jak to działa

Bezpieczeństwo  ·  5 min  · 

LiteLLM: zatrute wydanie 1.107.0 zaczęło się od klucza, którego nikt nie unieważnił
Ilustrację przygotowała AI.

LiteLLM ustalił, skąd napastnik wziął dostęp do procesu wydań: z klucza, który projekt sam opublikował na GitHubie pięć miesięcy wcześniej i którego potem nikt nie unieważnił. Opisują to w piątkowym raporcie Oliver Jensen, szef bezpieczeństwa LiteLLM, i Mateo Wang z tej samej firmy (LiteLLM). Najbardziej uderza mnie w nim nie sam wyciek, bo takie zdarzają się wszystkim, tylko to, ile drzwi otworzył po drodze jeden zapomniany klucz.

Tydzień temu pisałem o samym ataku. LiteLLM to popularna bramka pośrednicząca między aplikacjami a dostawcami modeli. Przez niecałe dwie godziny 21 października PyPI serwowało jej wersję ze złodziejem kluczy w środku i w tym czasie pobrano ją około 49 tysięcy razy. Nie było wtedy jasne, skąd napastnik miał tokeny deweloperów. Jedna z hipotez wskazywała logi, w których Claude Code, asystent AI do pisania kodu, zapisywał te tokeny razem ze swoimi odpowiedziami. Raport tę hipotezę wprost odrzuca (The Hacker News).

Plik konfiguracyjny z 27 maja

Czytaj dalej za darmo

Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.

Powiązane

Zatruta wersja LiteLLM przeszła przez oficjalny proces wydań z kradzionymi tokenami GitHuba
Bezpieczeństwo

Zatruta wersja LiteLLM przeszła przez oficjalny proces wydań z kradzionymi tokenami GitHuba

4 min

21 października przez niecałe dwie godziny PyPI serwowało zatrutą wersję 1.107.0 LiteLLM, zbudowaną przez oficjalny proces wydań projektu. Napastnik miał tokeny GitHub CLI trzech deweloperów, więc zdjął ochronę gałęzi i podpiął wydanie pod podróbkę repozytorium, a paczkę pobrano około 49 tysięcy razy. Tokeny mogły wyciec z logów, w których Claude Code zostawiał je w odpowiedziach. Odinstalowanie przez pip znów uruchamia złodzieja kluczy, więc pliki trzeba usunąć bez Pythona i wymienić wszystkie sekrety.

Trzy dziury w LiteLLM: od zwykłego konta do shella na serwerze
Bezpieczeństwo

Trzy dziury w LiteLLM: od zwykłego konta do shella na serwerze

7 min

Badacze z Obsidian Security pokazali w połowie czerwca, że w LiteLLM, pośredniku zbierającym klucze do OpenAI, Anthropica czy Gemini pod jednym interfejsem, da się z konta zwykłego użytkownika dojść do roli admina i uruchomienia własnego kodu na serwerze. Łańcuch trzech podatności dostał ocenę CVSS 9,9, a komplet poprawek jest dopiero w wydaniu v1.83.14-stable. Najgroźniejsze nie jest to, że atakujący odczyta wszystkie klucze i prompty, ale że siedząc między agentem a modelem potrafi przerabiać jego odpowiedzi w locie.

Agenci zainstalowali w firmach kod z paczek, których nikt nie zarejestrował
Bezpieczeństwo

Agenci zainstalowali w firmach kod z paczek, których nikt nie zarejestrował

5 min

Alon Hertz zarejestrował kilka niezajętych nazw paczek wypisanych w plikach llms.txt, a cztery minuty później odezwała się do niego maszyna z firmy wartej setki miliardów dolarów. Jego zespół przeskanował 6214 domen i znalazł ponad 200 nazw bez pokrycia w npm i PyPI, w tym komendę z dokumentacji Clerka, pod którą ktoś podłożył działające złośliwe oprogramowanie. Nikt nie planował tu ataku: wpisy zestarzały się same, a jedyne miejsce, w którym dało się je wyłapać, znikło wtedy, gdy deweloperzy włączyli agentom automatyczne zatwierdzanie komend.