Premiera / Narzędzie
Zamiast płacić za kalendarz, napisał własny w dwie godziny
Dean Mazlish zamiast wykupić gotowy kalendarz w stylu Calendly, w dwie godziny podyktował Claude Code własną stronę do rezerwacji terminów: Next.js na Vercelu, czytającą wolne okienka prosto z Outlooka przez Microsoft Graph. Najwięcej pracy poszło w reguły uszyte pod jego rytm dnia: najwcześniejszy termin dopiero nazajutrz w dzień roboczy, maksymalnie cztery spotkania pod rząd. Claude przejął przeglądarkę i sam przeklikał rejestrację aplikacji w Microsoft Entra oraz OAuth Zooma. Morał jest wąski: model nie zrobił z laika programisty, tylko skrócił drogę komuś, kto wiedział, o co poprosić.
Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł. · Jak to działa
Premiera / Narzędzie · 4 min ·
Dean Mazlish miał już zapłacić za gotowe narzędzie do umawiania spotkań, kiedy dotarło do niego, że i tak zostanie z cudzymi regułami. Usiadł więc z Claude Code i przez dwie godziny dyktował, co ma powstać, a model pisał kod: od pustego projektu do działającej strony do rezerwacji terminów pod własnym adresem. Twierdzi, że korzysta z niej codziennie. Najciekawszy nie jest tu jednak fakt, że to AI wystukało aplikację, tylko to, co przy okazji zniknęło deweloperowi z drogi.
Gotowe kalendarze do umawiania spotkań, cała ta kategoria spod znaku Calendly, robią jedną rzecz dobrze: wpinasz swój kalendarz, dostajesz link, a ludzie sami wybierają wolne godziny. Cenę płacisz gdzie indziej. Twoja dostępność żyje na cudzym serwerze, reguły są takie, jakie przewidział producent, a kiedy chcesz czegoś naprawdę nietypowego, najczęściej po prostu się nie da. To był ten moment, w którym Dean, zamiast sięgnąć po abonament, otworzył edytor.
Aplikacja to Next.js postawiony na Vercelu, bez żadnej bazy danych. Dostępne terminy czyta na żywo prosto z kalendarza w Outlooku: przez Microsoft Graph pobiera z jego konta zajęte godziny i wylicza z nich wolne okienka na najbliższe 21 dni. Nie ma więc niczego, co trzeba by synchronizować albo ręcznie aktualizować. Termin blokują przy tym tylko wpisy oznaczone jako zajęte albo jako nieobecność, więc wstępne, niepotwierdzone zaproszenia nie zjadają dostępności. Godziny pracy też pochodzą z ustawień Outlooka, więc kiedy Dean zmienia je u siebie, strona rezerwacji po prostu za nimi podąża.
Czytaj dalej za darmo
Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.