Premiera / Narzędzie
Jedno wywołanie, trzy subagenty i cała infrastruktura po stronie OpenAI
Agents API, które OpenAI pokazało 10 września, wystawia wszystkim ten sam harness, który od ponad roku pilnuje Codexa: jedno wywołanie i agent sam rozbija zadanie na maksymalnie trzy subagenty z własną pamięcią, a przy limicie okna kontekstowego sam zwija starszą część zapisu. Za samą platformę nie płacisz nic, rachunek obejmuje tokeny, narzędzia i czas kontenera, tylko że dane leżą wyłącznie w Stanach, nawet gdy sandbox stoi u ciebie. To wygoda kupiona uzależnieniem od dostawcy, bo sesja razem ze swoim stanem zostaje już po jego stronie.
Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł. · Jak to działa
Premiera / Narzędzie · 4 min ·
Jedno wywołanie API i masz agenta, który ma ustalić, dlaczego usługa service-api od pół godziny sypie błędami 5xx. Agent rozbija robotę na trzy równoległe wątki, każdy z własną pamięcią: jeden przegląda ostatnie wdrożenia, drugi logi błędów, trzeci zależności między usługami. Ustalenia, dowody i propozycję naprawy zapisuje do pliku w katalogu /workspace/outputs. Ten przykład OpenAI wstawiło do ogłoszenia Agents API z 10 września i dobrze po nim widać, o co w tej premierze chodzi: nie o model, tylko o wszystko, co go otacza. Wygoda jest prawdziwa, tylko że płaci się za nią w innej walucie niż pieniądze: im mniej infrastruktury trzymasz u siebie, tym trudniej potem odejść, a dane i tak leżą w Stanach.
Do tej pory to wszystko dookoła trzeba było zbudować samemu. Amit Kumar Jena, szef rozwoju AI w firmie konsultingowej Kanerika, wyliczył to InfoWorldowi bez ogródek: "Długo działający agent zbudowany ręcznie potrzebuje kolejki zadań, bazy stanu, floty sandboxów, procedury skracania kontekstu i polityki ponawiania, a za każdy z tych kawałków ktoś musi odpowiadać i być pod telefonem". Jena dodaje, że projekt agentowy zatrzymuje się zwykle właśnie tam, przy infrastrukturze, a nie przy jakości modelu.
Jedno wywołanie zamiast własnej infrastruktury
Czytaj dalej za darmo
Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.