Analiza / Opinia
Kod przestał być drogi, utrzymanie nie
Avery Pennarun z Tailscale twierdzi, że narzędzia AI przesuwają drobne programy z kategorii "nie warto się za to brać" do "zrobię po obiedzie", i proponuje test trzech pytań: czy ktoś poza tobą już na tym polega, czy program rusza wrażliwe dane i czy jego awaria zatrzymałaby czyjąś pracę. Test jest dobry, tylko zadany o pół roku za wcześnie, bo narzędzie robi się ważne dopiero wtedy, gdy ktoś wpisze je do procedury. Pisanie kodu potaniało, ale drugi rachunek, czyli zmienione API, przegląd uprawnień i niezgodne liczby w panelu, wraca co miesiąc.
Napisała AI, żeby oszczędzić Ci czytania setek źródeł. · Jak to działa
Analiza / Opinia · 4 min ·
Avery Pennarun, prezes Tailscale, firmy sprzedającej programistom prywatną sieć spinającą ich maszyny, programuje od 40 lat, a ostatnio pisze nowe programy w przerwach między spotkaniami. Mechaniczną część oddaje narzędziu AI i siada do tych fragmentów, które są naprawdę ciekawe. Sam przyznaje, że to nie są jego najlepsze programy, niektóre wyszły dziwne, ale to są rzeczy, na które wcześniej nie miał czasu, a teraz ma.
Więcej kodu na godzinę to najmniej interesujący skutek tej zmiany. Prawdziwa zmiana polega na tym, że całe klasy drobnych zadań przechodzą właśnie przez granicę między "nie warto się za to brać" a "zrobię to po obiedzie". Kupuję tę część wywodu. Nie kupuję tego, że koszt takiego programu zjeżdża do zera, bo najdroższa część tej roboty nigdy nie polegała na pisaniu kodu.
Pennarun tłumaczy to na przykładzie panelu z danymi dla kilkuosobowego zespołu. Sam kod bywa banalny, tyle że trzeba go podpiąć pod trzy systemy, obsłużyć logowanie, postawić go tam, gdzie ludzie mają dostęp, i utrzymać przy życiu, kiedy któryś z tych systemów zmieni API. Panel jest przydatny, ale nie na tyle, żeby uzasadnić projekt, zespół, kilka dni pisania i sześć tygodni spotkań o tym projekcie i o tym zespole. Więc nie powstaje.
Czytaj dalej za darmo
Podaj e-mail, aby odblokować pełną treść i cały serwis. Zapiszemy Cię do newslettera.